TS Parzyce - strona oficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Mini-Chat

Musisz się zalogować, aby korzystać z mini-chatu.

Statystyki drużyny

Kontakty

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 157, wczoraj: 66
ogółem: 632 568

statystyki szczegółowe

Aktualności

Relacje z pozostałych spotkań 18. kolejki A-klasy

  • autor: Paweł, 2009-04-20 20:31
Relacje z pozostałych spotkań 18. kolejki A-klasy. Nie odpowiadamy za treść zamieszczonych poniżej relacji.

Czarni Strzyżowiec- Kwisa Świeradów (0-4)

 

Pierwsze zwycięstwo Kwisy w rundzie wiosennej było bardzo okazałe. W tym kontekście tym bardziej, że osłabiona Kwisa od 20 minuty grała w 10. Do przerwy prowadziliśmy 2-0 po trafieniach Antoniego Włodarka i Wojtka Ostrejko. Wynik otworzył w 10 minucie Włodarek wykorzystując dokładne podanie Ostrejki. Już minutę później Ostrejko po indywidualnej akcji pokonał bramkarza Czarnych. W drugiej połowie wydawało się że gospodarze rzucą się do odrabiania strat. Tymczasem Kwisa pokazała charakter i to nasz zespół był dzisiaj lepszy w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. W 40 minucie Michał Rojek miał okazję podwyższyć wynik będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Czarnych. Niedługo potem ten sam zawodnik również spudłował w podobnej sytuacji. W 60 minucie Ostrejko po indywidualnej akcji zobył trzeciego gola dla Kwisy. Kiedy wydawało się, że wynik meczu jest już ustalony, w 83 minucie potężną bombą popisał się nasz rezerwowy bramkarz Łukasz Król, który z konieczności grał jako napastnik, i w ten sposób dobił rywali.

 Źródło: http://tkkfkwisa.prv.pl


oraz relacja ze strony Strzyżowca:

W niedziele na swoim bosku Czarni (seniorzy) podejmowali zespół ze Świeradowa Zdrój. Mecz zapowiadał się dość ciekawie na początku Czarni dużo grali na połowie rywala, lecz nie stworzyli żadnych sytuacji bramkowych. Po niecałych 15 min gry Kwisa wyszła z kontr atakiem i strzelili swoją pierwszą bramkę. Nie minęło dwie minuty po strzeleniu przez Świeradów bramki a oni uderzyli z atakiem kolejny raz i zdobyli kolejną bramkę. Strzyżowiec próbował ze wszystkich sił odrobić straty atakując rywala lecz nie byli wstanie umieścić piłki w bramce. Pod koniec pierwszej połowy meczy zawodnik ze Świeradowa dostał czerwoną kartkę za uderzenie w twarz obrońcę Czarnych.
W drugiej połowie Kwisa zaczęła grę w 10, lecz Strzyżowiec i tak nie był wstanie po licznych atakach na bramkę rywala strzelić jakiego kolwiek gola. Świeradów po bronieniu się przed Czarnymi zaatakował bramkę Strzyżowca co w konsekwencji dało wynik 0:3. Czarni nie odpuszczali sobie gry i próbując strzelić chociaż jednego gola cała drużyna grała pod bramką rywali.w końcówce drugiej połowy meczu Świeradów atakował Strzyżowiec lecz bramkarz spisywał się dobrze i nie wpuścił bramki, gdy już zostało kilka minut do końca meczu, Kwisa miała sytuację która to piłka już wlatywała to siatki Czarnych lecz obrońca Strzyżowca wybił ją z lini bramkowej, lecz wybił ją za słabo i pomocnik ustanowił wynik meczu na 0:4 dla Kwisy Świeradów Zdrój.


Źródło: http://www.czarnistrzyzowiec.dbv.pl




Stella Lubomierz- Bazalt Sulików (3-9)

 

W 5. kolejce A Klasy Stella Lubomierz na własnym stadionie zetknęła się z Bazaltem Sulików. Ostatni mecz Stelli nie należał do najlepszych, ponieważ zostali pokonani przez Chmielankę Chmieleń 4:2.
Pierwsza odsłona meczu to fatalna gra gospodarzy. Po 15. minutach Bazalt Sulików prowadził już 0:3! Za kilka minut po raz kolejny podwyższyli wynik do O:4. Lubomierzanie nadal zawodzili. Nie potrafili stworzyć składnej akcji. Na szczęście pięknym strzałem z 25 metrów popisał się Maksymilian Król i zmieniając tym wynik  na 1:4. Po chwili ten sam zawodnik niestety nie wykorzystał rzutu karnego. A tym czasem Stella Lubomierz straciła kolejnego głupiego gola. Jeszcze przed końcem pierwszej części tego jednostronnego widowiska goście spowodowali drugi rzut karny, który został pewnie wykorzystany przez Romana Sidorskiego. Wynik do przerwy- 2:5.
Drugiej odsłony tego spotkania Stella Lubomierz także nie mogła zaliczyć do udanych. Zaraz po wyjściu z szatni znowu wyjmowaliśmy piłkę z siatki, i po niedługim czasie kolejną. Aż w końcu nasi ulubieńcy po dobrym podaniu Marka Sidorskiego do Maksymiliana Króla zmienili wynik na 3:7. Niestety futbolówka w siatce Grzegorz Kurcewicza znalazła się jeszcze dwa razy. Końcowy rezultat tego wielobramkowego spektaklu to 3:9 na korzyść gości z Sulikowa.
Następny pojedynek reprezentanci Lubomierza rozegrają na wyjeździe z Kwisą Świeradów Zdrój, na pewno nie będzie to dla nas łatwa konfrontacja. Wszyscy kibice Stelli Lubomierz nie mogą się już doczekać przerwania złej serii i zdobycia drugich 3 ptk. przez naszych zawodników!

 Źródło: http://www.stella-lubomierz.za.pl

 

Olsza Olszyna Lubańska- Włókniarz Leśna (3-2)

 

Śmiało konfrontacje Olszy Olszyna z naszym Włókniarzem Leśna można było wyróżnić mianem spotkania kolejki w II grupie A-klasy. To właśnie w Leśnej na jesień jedyne punkty straciła Olsza i do spotkania rewanżowego podeszła ogromnie zmotywowana, wystawiając prawie najsilniejszy skład. Piłkarze Włókniarza jechali do lidera właściwie nie wiedząc na co jest ich stać w tym momencie. Po słabszych, ale zwycięskich, występach z Sieniawką i Platerówką mecz w Olszynie miał być weryfikacją formy i możliwości naszej drużyny, a także pracy jaką wykonał trener Arkadiusz Cichoń.

          W składzie naszej drużyny po raz kolejny zabrakło kontuzjowanego Piotrka Dudzińskiego, resztę piłkarzy miał trener do dyspozycji na to spotkanie. Mecz od początku toczony był w dobrym, jak na A-klasie tempie. Nasz zespół nieco cofnięty szukał szczęścia w grze z kontrataku, dysponując w przodzie bardzo szybkim Wojtkiem Pieśkiewiczem. Gospodarze byli więcej w posiadaniu piłki, jednak nie wiele z ich przewagi wynikało. Znakomicie w mecz wszedł wspomniany Wojtek Pieśkiewicz, który po znakomitym prostopadłym podaniu ze środka pola trafił do siatki obok wychodzącego z bramki goalkeepera miejscowych i było 1:0 dla nas. Po tym golu Olsza nieco przycisnęła i stworzyła sobie, głównie po stałych fragmentach gry, kilka okazji bramkowych, jednak z wszystkich zwycięsko wychodziła nasza obrona. Aż do momentu, kiedy to przy linii pola karnego faulowano napastnika z Olszyny. Wtedy to pogubiła się nieco nasza obrona, do muru z konieczności stanął Łukasz Kopka, zaś niżsi gracze nie pokryli rosłych napastników Olszy i ci z najbliższej odległości trafili do naszej bramki. Kolejne minuty to typowy mecz walki, sporo fauli i niewiele groźnych okazji do strzelenia gola z obu stron. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, co zapowiadało spore emocje w drugich 45 minutach. Tak też było, druga połowa dostarczyła nie lada emocji i wiele dramaturgii. Na placu gry w naszym zespole pojawili się Sławek Dudziński oraz Arek Kalinowski, którzy zmienili Tomka Wądrzyka i Bartka Ilcewicza. Te zmiany wniosły nieco ożywienia w naszą grę, przede wszystkim sprawiły, że więcej wsparcia miał w tym momencie Wojtek Pieśkiewicz. To właśnie po akcji Wojtka i Sławka ten drugi miał znakomitą okazję do zdobycia prowadzenia, jednak trafił w bramkarza z najbliższej odległości. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i po pewnym czasie w podobnej sytuacji nie pomylił się Arek Kalinowski i znowu prowadziliśmy. Radość całej drużyny i znakomity doping licznej 30 osobowej grupy kibiców z Leśnej. Dynamika tego spotkania była z minuty na minutę coraz lepsza, akcja za akcję, mnóstwo walki, to wszystko sprawiało, że spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie. Ci co pofatygowali się na to spotkanie na pewno nie żałowali, bo było naprawdę co oglądać. Olsza próbowała zmienić wynik, ale bezskutecznie, a Włókniarz dalej grał to co nakreślił w szatni trener Cichoń, czyli dobrze w obronie i szybko kontrując. Po kolejnym z takich wypadów, do przodu zapędził się Łukasz Kopka, który otrzymał dokładne podanie na skraj pola karnego, delikatnie wypuścił sobie piłkę i został ewidentnie podcięty przez jednego z rywali. Wszyscy byli zdania, że był to ewidentny karny, oprócz arbitrów, którzy mieli tą sytuację jak na dłoni, a jednak 11-stki nie odgwizdali. Przed spotkaniem wiadomo było, że sędziowie będą pomagać gospodarzom i ta sytuacja jest tego najlepszym przykładem. Jak Olsza byłaby naprawdę dobra, to sędziowie nie musieli by im przychodzić z pomocą, a tak też było przy golu wyrównującym dla nich. Ewidentnie faulowany był Przemek Więckowski, po czym miejscowi trafili do bramki, ale sędziowie nie myśleli nawet o przerwaniu gry. Nie minęły 3 minuty, a koszmarnie piłkę wybił wychodzący po za pole karne nasz bramkarz Tomek Kopka trafiając wprost pod nogi zawodnika Olszy, a ten nie miał problemu z umieszczeniem jej w bramce i po raz pierwszy w tym meczu to Olsza prowadziła. Ta bramka nieco podcięła skrzydła naszej ekipie, ale tak musiało być, skoro po takiej walce traci się tak głupie bramki. Do końca meczu jeszcze próbowaliśmy, ale na nie wiele to się zdało, Olsza miała jeszcze jedną okazję, gdy piłka po jednym z dośrodkowań spadła na poprzeczkę, ale wynik już nie uległ zmianie. Porażka 3:2 na pewno nie jest sprawiedliwym wynikiem i docenili to nasi fani, chóralnie dziękując po meczu naszym graczom. Ci, którzy nie wierzyli w nasz zespół do tej pory, jak byli na tym spotkaniu, to na pewno zmienią zdanie, a spora w tym zasługa naszego trenera, który przewrócił system szkolenia w naszym klubie do góry nogami i powoli widać tego efekty.


Źródło: http://www.wlokniarzlesna.pl


Pogoń Markocice - Sudety Sieniawka (5:3)


Za naszą drużyną piąta kolejka rundy wiosennej. Tym razem spotkali się rywale zza miedzy. Do Markocic zawitały Sudety Sieniawka. Mimo, że goście zajmują pozycję w dolnej części tabeli, mecz zapowiadał się bardzo ciekawie, a nasi zawodnicy spodziewali się ciężkiej przeprawy. Pół roku temu w Sieniawce padł remis 2:2.
Początek spotkania był bardzo wyrównany, a pierwsza składna akcja gości przyniosła im prowadzenie. Błąd obrońców, dośrodkowanie Wajsa na bramkę zamienił Wichniarz. Od tego momentu Pogoń ruszyła ostro do ataku, ale przez dłuższy czas nic się nie udawało. Dopiero w 29 minucie Deszcz ograł rywala w polu karnym, a ten zagrał ręką i sędzia bez wahania wskazał na wapno. Pewnym egzekutorem okazał się Bregin i było 1:1. Bramka ta dodała naszym zawodnikom skrzydeł. Pięć minut później Deszcz zagrywa prostopadłą piłkę do Bregina, atak przerywają obrońcy, ale ich niezdecydowanie wykorzystał Bregin, podał do Deszcza, który strzałem przy słupku dał ,,naszym" prowadzenie. Następna akcja Pogoni również kończy się bramką. Pawłowski z rzutu wolnego zagrał do Deszcza, ten zgrał głową futbolówkę wzdłuż bramki, a akcję golem zakończył Czekański. Do przerwy 3:1
Drugie 45 minut zaczęło się dla nas bardzo dobrze. Wyrzut z autu, Bregin mija rywali i wykłada piłkę Deszczowi. Nasz zawodnik podcina piłkę nad bramkarzem i jest już 4:1. Niestety od tego momentu o naszej grze należałoby jak najszybciej zapomnieć. Naszym, zawodnikom wydawało się, że strzelą jeszcze kilka bramek i poluzowali szyki. Goście natomiast coraz częściej zagrażali naszej bramce. W 62 minucie rzut wolny egzekwował R. Sawicki, a jego mocne dośrodkowanie w pole karne na bramkę zamienił P. Sawicki. Pogoni brakowało pomysłu na grę i zamiast długo rozgrywać piłkę, większość akcji opierała się na długich wrzutkach obrońców z pominięciem drugiej linii. Po bramce gości nasi zawodnicy stworzyli jeszcze parę okazji do zdobycia bramki, ale fatalnie pudłowali, a strzał Kopczyńskiego wylądował na poprzeczce. Piętnaście minut przed końcem po rzucie rożnym gości piłkę na linii bramkowej zatrzymał Malinowski. W 83 minucie zrobiło się niewesoło. Rzut rożny egzekwowała nasza drużyna, ale po chwili bramkę zdobyli goście. Zła centra, wybicie z pola karnego i błyskawiczna kontra daje Sudetom nadzieję na dobry wynik. Na szczęście pięć minut przed końcem dochodzącego do dośrodkowania w polu karnym Bregina nieprzepisowo powstrzymał obrońca Sudet, a sam poszkodowany ustalił wynik.
Mecz był ciekawy, obfitujący w okazje bramkowe, ale poziom należy uznać za słaby. Nasza drużyna zafundowała kibicom mały horror z happy endem. Wiadomo, że każde zwycięstwo cieszy, ale styl w jakim je osiągnięto pozostawia wiele do życzenia. Pogoń dobrze grała 60 minut, ale to wystarczyło.
Przed nami mecze prawdy z najsilniejszymi rywalami. Miejmy nadzieję, że wypracowana przewaga nad rywalami pozwoli w razie potknięcia utrzymać drugą pozycję w tabeli. W kolejną niedzielę wyjazd do Leśnej, a za dwa tygodnie mecz na szczycie. Pogoń - Olsza. Mecz, którego stawką będzie jedynie prestiż bo nasza drużyna straciła już realne szanse na awans. Kibiców serdecznie zapraszamy.


Źródło: http://www.markocice.pl/


 


  • Komentarzy [1]
  • czytano: [384]
 

autor: sito1826 2009-05-02 21:25:36

Profil sito1826 w Futbolowo a strzyzowiec ciagle siedzi na przeciwnika połowie tylko nie ,ma z tego efektu po co pisza takie bzdury jak zdaja relacje z meczu to niech pisza prawde


Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Ostatnie spotkanie

TS ParzyceChrobry Nowogrodziec
TS Parzyce 3:1 Chrobry Nowogrodziec
2015-08-23, 15:00:00
     

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 2
LKS Ocice - TS Parzyce
Chrobry Nowogrodziec - KS Stare Jaroszowice
LZS Brzeźnik - Majdan Bolesławice
GKS Gromadka - KS Łąka
GKS Tomaszów Bolesławiecki - Rybak Parowa
Górnik Węgliniec - LZS Łaziska
Victoria Ruszów - Sparta Zebrzydowa

Wyniki

Ostatnia kolejka 1
TS Parzyce 3:1 Chrobry Nowogrodziec
LKS Ocice 1:3 Victoria Ruszów
KS Stare Jaroszowice 3:2 LZS Brzeźnik
Majdan Bolesławice 3:6 GKS Gromadka
KS Łąka 4:5 GKS Tomaszów Bolesławiecki
Rybak Parowa 1:1 Górnik Węgliniec
LZS Łaziska 3:3 Sparta Zebrzydowa

Znajome kluby